• Dariusz Dudek

Dwa skrzydła jednego Kościoła?

Zaktualizowano: 20 sty


Gdy czytam o tym, co dzieje się w Kościele wydaje mi się, że patrzymy na niego, jako na pewien byt latający na dwóch skrzydłach: na świeckich i duchownych. Zdaję sobie sprawę, że to duże uproszczenie, ale może nam pomóc w zastanowieniu się nad synodem o synodalności. Te dwa skrzydła nie chcą bowiem czasami współpracować.

 

Mamy problem z synodem

Kilka dni temu odbyło się dwudniowe spotkanie Komisji Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski, w czasie którego debatowano nad nowym programem duszpasterskim. Rozmawiano także o synodzie o synodalności i zwrócono uwagę na kilka problemów.

Po pierwsze jest duża różnica w stopniu, w jakim diecezje informują o synodzie. Niektóre strony internetowe diecezji przygotowały vademeca, konspekty spotkań, umożliwiają odpowiedź na pytania online (nawet w formie wideo!). Inne tylko zdawkowo informują o tym wydarzeniu, a są też i takie, które milczą na temat synodu.

Drugim problemem, który został zauważony przez uczestników spotkania, jest to, że w niektórych parafiach wierni nie mogą zaangażować się w synod z powodu klerykalizmu wyrażającego się w niechęci duszpasterzy do zaangażowania świeckich i traktowania ich z góry, jako tych, którzy nie mają nic do powiedzenia.


Dwa skrzydła – jedno małe, drugie wielkie

Skrzydła, o których wspomniałem we wstępie, są problematyczne. Z jednej strony, jest duża liczba wiernych, z których niewielka część jest zaangażowana i ma wpływ na kształt duszpasterstw, ewangelizacji i struktur. Z drugiej – mniej liczna grupa duchownych, którzy mają odwrotnie proporcjonalne wpływy. Jeśli nie będzie współpracy, delegowania zadań oraz angażowania wiernych świeckich ciężko będzie latać!

Gdy czytam o klerykalizmie, który powoduje brak dialogu między proboszczem a wiernymi, zero informacji o synodzie na stornach oraz konflikty to chcę wprost krzyczeć: musimy to zmienić!

Kiedy widzę ludzi, którzy traktują księży jako nieomylnych i niemal boskich (bo tak może zostali wychowani) albo tych, którzy są w stanie za “ks.” przed nazwiskiem zwyzywać i obrzucić najgorszymi obelgami mam ochotę wypisać wielkimi literami: JESTEŚMY LUDŹMI, SZANUJMY SIĘ I TRAKTUJMY NORMALNIE!


Synod o synodalności – nie dla rewolucji, tak dla zmian

Synod budzi wiele lęków, choćby o to, że dokona się radykalna zmiana nauczania, że Kościół będzie święcił kobiety, a nauka o seksualności zostanie wyrzucona do kosza.

Nie wierzę w to!

Myślę, że synod to genialna okazja dla Kościoła w Polsce, by zacząć rozmawiać: duchowni ze świeckimi; Osoby zaangażowane we wspólnoty z osobami konsekrowanymi. Ludzie z ludźmi. Dzięki temu zharmonizujemy nasze skrzydła. Zbudujemy jedność! Będziemy mieli okazję, by pogadać o naszych obawach, także tych związanych z synodem!

Wierni poznają swych pasterzy, a księża swoich parafian.


Wizja idealna

Zdaję sobie sprawę, że nie od razu dojdzie do radykalnego nawrócenia i współpracy na linii świeccy – duchowni. Choć nawet nie chodzi tu o współpracę, jakby to były dwa osobne byty, które umówiły się, że będą tworzyć Kościół, jak jakąś spółkę. Chodzi o wspólnotę i jeden Kościół.

Nie wierzę, że ten synod zmieni wszystko na lepsze, ale będzie pierwszym krokiem w tę stronę. Droga przed nami daleka, ale kiedyś trzeba zacząć!


 

Ty też możesz się włączyć w synod! Działasz w męskiej wspólnocie? Dołącz do spotkania synodalnego Mężczyzna w Kościele. Wszystkie szczegóły znajdziesz tutaj!


87 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie